Strona główna Złota Tarcza

12 marca 2013 - Ach, ta wycieczka!

Nietuzinkową atrakcją dla uczniów, ale również dla opiekunów, była możliwość wejścia do profesjonalnego studia telewizyjnego. Oczywiście nie  zabrakło serii zdjęć i komentarzy.

Po spędzonym mile czasie w rzeszowskiej telewizji wróciliśmy do autokaru  i udaliśmy się do Teatru im. Wandy Siemaszkowej, aby obejrzeć spektakl pt: „Pan Tadeusz" wyreżyserowany przez Irenę Jun. Świat przeniesiony z lektury Adama Mickiewicza wywarł na widzach ogromne wrażenie. Wielka polska epopeja narodowa na deskach rzeszowskiego teatru godna jest najśmielszych pochlebstw. Aktorzy wcieleni w rolę bohaterów z epopei zaprezentowali doskonałą, profesjonalną grę na scenie. Cały obraz jednak różnił się od mitycznego wizerunku Soplicowa.  Tadeusz wraz z Wojskim zaczęli rapować używając pięknej polszczyzny mistrza, co mogło zaskoczyć widza przygotowanego na tradycyjne przedstawienie dzieła. Ten występ został nagrodzony przez widzów  gromkimi brawami. Szczególnie spodobała się osoba Telimeny. Aktorka - Mariola Łabno - Flaumenhalf swoją grą uatrakcyjniła postać wyniosłej damy o niezwykle uwodzicielskim głosie, którą poznajemy w książce. Pani reżyser przedstawiła ją jako „kobietę z klasą”, posiadającą także typowe kobiece wady. Natomiast postać Zosi wypadła, naszym  zdaniem, raczej blado.

 

Warto wspomnieć o pomysłowej scenografii stworzonej przez Aleksandrę Semenowicz, która była również odpowiedzialna za kostiumy z epoki. Aby odegrać daną scenę, aktor sam musiał przynieść potrzebne w tym momencie rekwizyty. Tak było na przykład z Telimeną, która zanim odegrała to, co działo się w „świątyni dumania”,  musiała sama wręcz „przytaszczyć” platformę pokrytą trawą. Na uczcie na zamku kobiety trzymały za cztery końce biały obrus, tworząc stół. Huk wystrzału był imitowany trzaskiem deski. Bohaterowie sami zmieniali elementy scenografii. Wszystko odbywało się na oczach publiczności. Narratorami były ciemne, mroczne postacie, dodające nastroju tajemniczości całemu widowisku. Aktorzy wychodzili do publiczności zza drzwi przeznaczonych dla widzów. Taki żartobliwy sposób przedstawienia wielkiego dzieła na scenie był ciekawy, szczególnie dla młodych widzów, którzy często nie zachwycają się literaturą zawartą w kanonie lektur szkolnych. Odmienia to punkt widzenia - nie tylko uczy, ale i bawi.

 

Ostatnią atrakcją czwartkowego wyjazdu był dwugodzinny spacer po Galerii "Rzeszów". Podkarpackie miasto opuściliśmy koło godziny 16:00. W drodze powrotnej nie zabrakło rozmów o dzisiejszym dniu pełnym przygód. Do Biłgoraja dotarliśmy przed godziną 18:00 i tam każdy w szampańskich nastrojach rozszedł się w swoją stronę. Wycieczka w pełnym stopniu spełniła oczekiwania wszystkich uczestników. Mile wspominamy ten dzień z nadzieją, że jeszcze tam kiedyś wrócimy.

 

Ewa Blicharz, Agnieszka Błazik ID