27 maja 2014 - Wycieczka do Czech i Austrii

17 maja wyjechaliśmy z Biłgoraja i po długiej drodze dojechaliśmy do Ołomuńca w Czechach. W tym malowniczym miasteczku mieliśmy okazję krótko, choć intensywnie zwiedzić miasto, w tym m.in. katedrę św. Wacława. Po godzinnym poznawaniu tej barwnej miejscowości, wyruszyliśmy w dalszą podróż. Po kilku godzinach dotarliśmy do hotelu w Znojmie, w którym spaliśmy. Następnego dnia nie mieliśmy bynajmniej czasu na odpoczynek i już o 8.15 udaliśmy się w kilkugodzinną podróż do Wiednia. Pomimo zmęczenia po długiej drodze, stolica Austrii szybko wynagrodziła nam ten trud, oczarowując wszystkich swoim pięknem i dbałością o szczegóły, widoczną nie tylko w architekturze, ale i w życiu codziennym mieszkańców. Jedynym aspektem, na który mogliśmy narzekać, była niesprzyjająca deszczowa pogoda, ale i to nie przeszkodziło nam zwiedzić wiele miejsc, np. Hofburg, czyli pałac władców Austrii czy Kahlenberg – wzgórze, na którym w 1683r. polski król Jan III Sobieski pokonał Turków. Zdecydowanie jednak największy zachwyt wywołała letnia rezydencja cesarska, po niemiecku nazywana „Schoenbrunn”. Jej ogrom, zdumiewająca szczegółowość oraz estetyka  z pewnością na długo pozostanie w pamięci każdego z uczestników. Podobne odczucia wywołała też katedra św. Szczepana, której monumentalna budowa przyciąga codziennie setki turystów z całego świata.  Atrakcją wieczoru był pobyt na Praterze, czyli parku rozrywki i po spędzonej tam godzinie, wróciliśmy do Znojma. Trzeciego dnia wyjazdu nie zwolniliśmy tempa i z samego rana wyruszyliśmy do Kutnej Hory i podczas tej drogi zatrzymaliśmy się, aby zwiedzić miasteczko, w którym jeden dzień mieszkaliśmy, czyli Znojmo. Jest to stosunkowo nieduża miejscowość, ale nie można odmówić jej uroku. Uogólniając trzeba stwierdzić, że jest to miejsce pełne kolorowych kamieniczek, małych kościołów i wąskich ulic, kompletnie opustoszałych w porannych godzinach. Następnym naszym celem była wspomniana Kutna Hora, która choć jest mało znana, ma starówkę, która znajduje się na Liście Światowego Dziedzictwa UNESCO – nie bez powodu. Zdecydowanie najciekawszym miejscem, jakie tam zobaczyliśmy, była „kostnica” w Sedlcu, czyli kaplica, której wnętrze składało się z prawdziwych ludzkich kości: od pomników, przez napisy, aż po żyrandol. Celem takiego szokującego pomysłu było skłonienie do refleksji nad kruchością ludzkiego życia, z czym większość uczestników wycieczki się zgodziła. W Kutnej Horze zwiedziliśmy też katedrę św. Barbary oraz kamienny dom. Pomimo tak napiętego harmonogramu i wynikającego z niego zmęczenia, mieliśmy siłę, aby wieczorem wszyscy razem siąść na ławkach na starówce, grać na gitarze i śpiewać. Ten spontaniczny występ bardzo zdziwił mieszkańców Kutnej Hory, ale przyjęli go z entuzjazmem, pokazując tym samym typową dla Czechów gościnność i pogodę ducha. Kolejnego dnia, wciąż pełni energii i zapału, wyruszyliśmy do Pragi na całodzienne zwiedzanie stolicy. Tu z kolei nieoceniony okazał się przewodnik wycieczki, który z wielkim zapałem opowiadał o niemal wszystkich zabytkowych miejscach, jakie mijaliśmy. Zadziwiające było, ilu fascynujących rzeczy można się dowiedzieć o architekturze mostu Karola lub katedr na Rynku Staromiejskim. Najwięcej czasu spędziliśmy w Zamku na Hradczanach, gdzie nasz niezawodny przewodnik przekazał historię znajdujących się tam miejsc. Praga okazała się być bardzo „żywym” miastem, które ciągle się rozwija, a tysiące turystów codziennie je odkrywa. My również ulegliśmy urokowi stolicy naszych południowych sąsiadów, co widać było w wielu entuzjastycznych okrzykach wywołanych zachwytem danego miejsca. Wieczorem wyruszyliśmy w drogę powrotną do domu i następnego dnia, około godziny 9.00 byliśmy już w Biłgoraju.

Wszystkie te miejsca zdecydowanie warto było zobaczyć. Wielu uczniom Wiedeń zapadł w pamięci jako – personifikując – miasto chłodne, dumne i wyniosłe, wzbudzające jednocześnie ogromny respekt. Praga z kolei okazała się być przyjazna, wesoła i nieco podobna do „naszego” Krakowa. Są to jednak subiektywne opinie, z którymi nie każdy musi się zgodzić, ale pewnym jest, że są to miasta niewyobrażalnie piękne i intrygujące, dlatego warto się do nich udać osobiście.

Klaudia Dworniczak, II d